No i powracam! Takkkk.. wielki comeback :D
Dzisiaj mam trochę czasu. Poza tym, że muszę odrobić lekcje, nauczyć się na jutro z historii to jest luzik!
Bardzo długo nie pisałam i za to przepraszam ;) Znalazłam 'święte pięć minut' i dobrze..
Chociaż ostatnie dwa dni przed weekendem przesiedziałam w domu, bo leżałam chora w łóżku to i tak jakoś nie znalazłam minuty, żeby usiąść i ogarnąć bloga. :(
W szkole mega zapieprz, jak to w szkole.. wrrr! Jutro znowu lekcja geografii na pierwszej godzinie i jest impreza..
Naszło mnie ostatnio na przemyślenia i to chyba znowu "zasługa" Maćka.. :<
Zastanawiałam się nad pewnym, nurtującym mnie od dawna, pytaniem: Jak to jest być sławnym? Ha! Może nie do końca sławnym jak Piotr Adamczyk, czy kurczę Tomasz Karolak, ale chociaż rozpoznawalnym na ulicy..
Chyba jest parę ludzi, których też to zastanawia..
Np. Jak wygląda dzień takiej osoby? Co je na śniadanie? O której wstaje? Czym jeździ? Czy chce być zauważona? Czy chowa się przed ludźmi, żeby tylko, żeby tylko jej nie zobaczyli?
Może to dziwne.. ale czasami tak mam, że myślę co robi ta osoba w danym momencie..
Ja jem śniadanie, a Filip Bobek czwartą godzinę zasuwa na planie.. Hahaha.
Jestem dziwniejsza, niż mi się wydawało :)
Może kiedyś, ktoś zdoła mi odpowiedzieć na to pytanie?
Albo sama sobie na nie odpowiem- dobra, to był żart.. I to taki suchar, że aż się najadłam..
Ale wiecie co? Brakowało mi tego!
Brakowało mi tego, czasami bezsensownego, wyżywania się na klawiaturze, tylko po to, żeby Bartek mógł coś przeczytać :* Pozdrawiam Cię, Dymitr :*
I teraz już chyba kończę, bo historia, polski, matma czekają, a ja jestem jeszcze "w proszku" :)
Nie wiem czy napiszę coś w najbliższym czasie, bo znowu zapowiada się dość nieprzyjemny, pod względem nauki, tydzień..
Ale obiecuję, że będę systematyczniejsza!
Albo nie! Nie obiecuję, bo potem znowu zawalę.. ;<
POSTARAM się pisać częściej, BUZIA :*
No to taka sobie nuteczka, żeby Wam się mózgi jeszcze bardziej zlasowały..
UWIELBIAM <3
My 'diary'-way problems and sorrows. (;
niedziela, 4 marca 2012
niedziela, 26 lutego 2012
piątek, 17 lutego 2012
całytydzień. ;)
Siemka! Długo nie pisałam, ale jakoś po prostu nie było czasu. ;) Mówiłam, że jak zacznie się szkoła, to będzie ciężko. No i jest!
Zaczynając od poniedziałku:
Zaspałam! I to wcale nie specjalnie ;) Położyłam się,jak zwykle, po 23. Nastawiłam budzik na 5.30, mówię: spoko,lajcik, wstanę. No i obudziłam się 4:48, myślę: Pierdzielę, jeszcze nie wstaję, za wcześnie.
No i położyłam się na '10 minut', które jak się okazało trwało ponad 2 godziny! Ze snu wyrwał mnie tata:
-A Ty masz dzisiaj wolne?
-Co, co? No. <po chwili> Nie!!!!!!!
-To czemu nie wstajesz?
-A która jest?
-7:11!
O matko! Zaspałam! Autobus mam o 7:25 i przepraszam, ale w 10 minut się nie ogarnę. :P
Ale mam Tatusia, który jedzie do pracy na 8 coś i nawet jak zaśpię, to nie ma bata, żebym nie pojechała do szkoły! <3 Ale z drugiej strony, może to i dobrze? Nie będę miała braków w szkole (hahaha). :D
No i w końcu dojechałam do szkoły, pierwsza GEOGRAFIA z moim ulubionym wychowawcą (ej, bez kitu ulubionym) :D! Siema, jestem ciele! :) Poniedziałek minął dosyć lajtowo :D
Wtorek:
Walentynki.. tiruriru. Zamieszanie w szkole, takie, że tragedia! Te wszystkie kartki w szkole i oczywiście miłosne piosenki. ;) Lubię to! -mimo wszystko.. :)
WDŻ, EDB i te sprawy <3
W środę nic ciekawego się chyba nie działo.. Lekcje były nudne, zresztą jak zawsze! I.. we wtorek śmigamy na narty! Welcome to Przywidz! huehuehue :)
Czwartek(wczoraj)-tłusty czwartek:
Rzygam,rzygam,rzygam pączkami! Nie wiem, ile ich zjadłam ale o X za dużo. Na dodatek nie zaprosiłam pana Szachty na kawę! :) Na matmie straszna beka i ta mega długa lekcja, zleciała fruuuuu!
BARDZO MIŁE ZAKOŃCZENIE DNIA! :*:*:*
Piątek(dzisiaj):
Lekcje bardzo na lajcie. Pierwszy WOS, którego nie było ;) potem fizyka.
Potem ulubione lekcje: Geografia, Informatyka, wiadomo z kim :* hah :D
Polski, artystyczne no i zastępstwo z ... ;))
To nic, że na przerwie, między geografią a informatyką byłam zamknięta w klasie <3
Na długiej przerwie również <3 mmmmmmm! i love it, haha ;)
Koniec tej długiej notki, bo już mnie kręgosłup boli od siedzenia przy kompie :D
A taka piątkowa nuta:
She Will Be Loved <3
no i strzałka, dobrej wixyyy w weekend, tylko nie pijcie za dużo.
Pa.
Zaczynając od poniedziałku:
Zaspałam! I to wcale nie specjalnie ;) Położyłam się,jak zwykle, po 23. Nastawiłam budzik na 5.30, mówię: spoko,lajcik, wstanę. No i obudziłam się 4:48, myślę: Pierdzielę, jeszcze nie wstaję, za wcześnie.
No i położyłam się na '10 minut', które jak się okazało trwało ponad 2 godziny! Ze snu wyrwał mnie tata:
-A Ty masz dzisiaj wolne?
-Co, co? No. <po chwili> Nie!!!!!!!
-To czemu nie wstajesz?
-A która jest?
-7:11!
O matko! Zaspałam! Autobus mam o 7:25 i przepraszam, ale w 10 minut się nie ogarnę. :P
Ale mam Tatusia, który jedzie do pracy na 8 coś i nawet jak zaśpię, to nie ma bata, żebym nie pojechała do szkoły! <3 Ale z drugiej strony, może to i dobrze? Nie będę miała braków w szkole (hahaha). :D
No i w końcu dojechałam do szkoły, pierwsza GEOGRAFIA z moim ulubionym wychowawcą (ej, bez kitu ulubionym) :D! Siema, jestem ciele! :) Poniedziałek minął dosyć lajtowo :D
Wtorek:
Walentynki.. tiruriru. Zamieszanie w szkole, takie, że tragedia! Te wszystkie kartki w szkole i oczywiście miłosne piosenki. ;) Lubię to! -mimo wszystko.. :)
WDŻ, EDB i te sprawy <3
W środę nic ciekawego się chyba nie działo.. Lekcje były nudne, zresztą jak zawsze! I.. we wtorek śmigamy na narty! Welcome to Przywidz! huehuehue :)
Czwartek(wczoraj)-tłusty czwartek:
Rzygam,rzygam,rzygam pączkami! Nie wiem, ile ich zjadłam ale o X za dużo. Na dodatek nie zaprosiłam pana Szachty na kawę! :) Na matmie straszna beka i ta mega długa lekcja, zleciała fruuuuu!
BARDZO MIŁE ZAKOŃCZENIE DNIA! :*:*:*
Piątek(dzisiaj):
Lekcje bardzo na lajcie. Pierwszy WOS, którego nie było ;) potem fizyka.
Potem ulubione lekcje: Geografia, Informatyka, wiadomo z kim :* hah :D
Polski, artystyczne no i zastępstwo z ... ;))
To nic, że na przerwie, między geografią a informatyką byłam zamknięta w klasie <3
Na długiej przerwie również <3 mmmmmmm! i love it, haha ;)
Koniec tej długiej notki, bo już mnie kręgosłup boli od siedzenia przy kompie :D
A taka piątkowa nuta:
She Will Be Loved <3
no i strzałka, dobrej wixyyy w weekend, tylko nie pijcie za dużo.
Pa.
niedziela, 12 lutego 2012
niedzielowo.
Budzę się rano, wszystko ok. Co prawda, zasnęłam dopiero ok.1, bo tak późno przyjechałam.
I wstałam, UWAGA! o.. 8.30. Jestem nienormalna, wiem. :) Albo może po prostu posłuszna! Mama kazała mi tak szybko wstać, bo mieliśmy jechać na mszę za babcię. I ja, grzeczna dziewczynka, wstałam, wykąpałam się, umyłam włosy i czekałam aż wstanie mama. Godz. 9:43, w domu cicho(chyba nikt nie wstał), a mieliśmy wyjeżdżać o 10. W końcu poszłam sprawdzić co jest grane. i... Mamusia zaspała! (;
No więc poszłam do kościółka sama, zmarzłam strasznie. Przyszłam do domu.
Wchodzę na fejsa, patrzę: WHITNEY HOUSTON nie żyje!
Co jest? Co się dzieje?
-Amy Winehouse, Whitney Houston?
W necie piszą, że przyczyna śmierci jest jeszcze dokładnie nieznana, ale przypuszczają, że się zaćpała.
Jak można, ludzie? Jak można się zaćpać? Nie rozumiem tego naprawdę.
Powinniśmy cieszyć się z tego, że dostaliśmy życie i jesteśmy zdrowi(chociaż z tym też bywa różnie).
Przeżywać każdą chwilę tak, jakby miała być ostatnią w naszym życiu. A tymczasem.. marnujemy sobie zdrowie poprzez takie coś. Wiem, że może potem trudno jest się z tego wygrzebać.
Ale są ludzie, specjaliści, którzy na pewno pomogą. Wystarczy tylko chcieć! I jak mawiała babcia Franklina:
"Dla chcącego, nic trudnego". :)
Na koniec, przydałby się jakiś komentarz(pouczenie, pointa):
Cieszmy się z każdej chwili! Bierzmy życie takim, jakie jest!
I koniecznie spełniajmy swoje marzenia, bo potem może być już za późno!
A tematycznie, W.Houston
I have nothing.. KLIK!
I wstałam, UWAGA! o.. 8.30. Jestem nienormalna, wiem. :) Albo może po prostu posłuszna! Mama kazała mi tak szybko wstać, bo mieliśmy jechać na mszę za babcię. I ja, grzeczna dziewczynka, wstałam, wykąpałam się, umyłam włosy i czekałam aż wstanie mama. Godz. 9:43, w domu cicho(chyba nikt nie wstał), a mieliśmy wyjeżdżać o 10. W końcu poszłam sprawdzić co jest grane. i... Mamusia zaspała! (;
No więc poszłam do kościółka sama, zmarzłam strasznie. Przyszłam do domu.
Wchodzę na fejsa, patrzę: WHITNEY HOUSTON nie żyje!
Co jest? Co się dzieje?
-Amy Winehouse, Whitney Houston?
W necie piszą, że przyczyna śmierci jest jeszcze dokładnie nieznana, ale przypuszczają, że się zaćpała.
Jak można, ludzie? Jak można się zaćpać? Nie rozumiem tego naprawdę.
Powinniśmy cieszyć się z tego, że dostaliśmy życie i jesteśmy zdrowi(chociaż z tym też bywa różnie).
Przeżywać każdą chwilę tak, jakby miała być ostatnią w naszym życiu. A tymczasem.. marnujemy sobie zdrowie poprzez takie coś. Wiem, że może potem trudno jest się z tego wygrzebać.
Ale są ludzie, specjaliści, którzy na pewno pomogą. Wystarczy tylko chcieć! I jak mawiała babcia Franklina:
"Dla chcącego, nic trudnego". :)
Na koniec, przydałby się jakiś komentarz(pouczenie, pointa):
Cieszmy się z każdej chwili! Bierzmy życie takim, jakie jest!
I koniecznie spełniajmy swoje marzenia, bo potem może być już za późno!
A tematycznie, W.Houston
I have nothing.. KLIK!
czwartek, 9 lutego 2012
o niczym..
Nie pisałam, bo nie miałam czasu. Bartek, przepraszam że Cię zaniedbałam. ;)
Ale obiecuję poprawę! Chociaż jak się zacznie 2 półrocze, to nie wiem czy dam radę. ;(
We wtorek w Gdańsku. Galeria zaliczona i jak sobie pomyślę, to już bolą mnie nogi. :D
Nie wiem, Cyman, naprawdę, jak to wytrzymałeś. ;* Ale było ok, 5godzinne zakupy zaliczone i udane, jak najbardziej :) Ale do rzeczy, do rzeczy, do rzeczy. Nie wiem właściwie o czym ma być ta notka, bo nawet nie mam jeszcze wpisanego tytułu. :)
Właściwie, to chciałabym już do szkoły, bo trochę nudno. Wstaję o godz.10, włączam komputer i cały dzień siedzę przed głupim monitorem. Ludzie! Ile można? Dajcie jakieś zajęcie :D To już chyba uzależnienie. ;P
I przytyłam znowu w tych górach, buuu! A już było tak dobrze! Schudłam 6kg i teraz znowu przytyłam trochę.
Wiem, żarłok jestem ;c
Miałam być dzisiaj na nagraniu, ale nie mam jak dojechać! Przepraszam!
Za chwilę z Karasiem na łyżwy chyba, a potem nie wiem co. :D
Jutro sobie odpocznę, chociaż pokój mam do sprzątnięcia :(
Sobota, niedziela- jakoś minie.. a potem SZKOŁA! Byle do maja! A potem to już z górki ;*
Aha i... ZBIERAJCIE ZNACZKI!
Do jutra, mam nadzieję. Pa :*
Ale obiecuję poprawę! Chociaż jak się zacznie 2 półrocze, to nie wiem czy dam radę. ;(
We wtorek w Gdańsku. Galeria zaliczona i jak sobie pomyślę, to już bolą mnie nogi. :D
Nie wiem, Cyman, naprawdę, jak to wytrzymałeś. ;* Ale było ok, 5godzinne zakupy zaliczone i udane, jak najbardziej :) Ale do rzeczy, do rzeczy, do rzeczy. Nie wiem właściwie o czym ma być ta notka, bo nawet nie mam jeszcze wpisanego tytułu. :)
Właściwie, to chciałabym już do szkoły, bo trochę nudno. Wstaję o godz.10, włączam komputer i cały dzień siedzę przed głupim monitorem. Ludzie! Ile można? Dajcie jakieś zajęcie :D To już chyba uzależnienie. ;P
I przytyłam znowu w tych górach, buuu! A już było tak dobrze! Schudłam 6kg i teraz znowu przytyłam trochę.
Wiem, żarłok jestem ;c
Miałam być dzisiaj na nagraniu, ale nie mam jak dojechać! Przepraszam!
Za chwilę z Karasiem na łyżwy chyba, a potem nie wiem co. :D
Jutro sobie odpocznę, chociaż pokój mam do sprzątnięcia :(
Sobota, niedziela- jakoś minie.. a potem SZKOŁA! Byle do maja! A potem to już z górki ;*
Aha i... ZBIERAJCIE ZNACZKI!
Do jutra, mam nadzieję. Pa :*
poniedziałek, 6 lutego 2012
akcjaznaczki!
Taka prośba, pewnie ostatni raz w tej szkole!
Jest sobie taki chłopak, Maciej Musiał, pewnie widzieliście w tv ;)
A jeżeli nie, to macie możliwość poznania.
Organizujemy akcję zbierania znaczków u nas w szkole(nie jest to jeszcze pewne, bo musi być zgoda dyrektora).
Więcej o akcji:
Jest sobie taki chłopak, Maciej Musiał, pewnie widzieliście w tv ;)
A jeżeli nie, to macie możliwość poznania.
Organizujemy akcję zbierania znaczków u nas w szkole(nie jest to jeszcze pewne, bo musi być zgoda dyrektora).
Więcej o akcji:
"Aby pozyskać środki na rehabilitację i leczenie, Rodzice chorych i niepełnosprawnych dzieci wysyłają apele z prośbą o wsparcie finansowe do wielu firm i urzędów. To nie jeden, dwa apele, ale często setki apeli miesięcznie! Na każdą kopertę trzeba nakleić znaczek... Aby wysłać 300 listów potrzeba około 500 zł miesięcznie... Koszty znaczków i kopert znacznie przekraczają możliwości finansowe Rodziców , dlatego zwracamy się do Was z prośbą o pomoc.
Dla Ciebie to tylko 1,55 zł... Dla dziecka to jeden wysłany apel więcej i szansa na dodatkową rehabilitację.
Tak niewiele potrzeba by wywołać uśmiech na twarzy."
więc zbierajmy znaczki! Jak najwięcej znaczków! Szczegóły podamy w szkole, po feriach. (;
Znaczki za 1,55.
Która szkoła zbierze najwięcej znaczków, tam przyjedzie Maciej Musiał we własnej osobie ;)
DAMY RADĘ? :))))))))
lookintoyoureyes.
Już raz zabierałam się dzisiaj do tego, żeby napisać coś, ale nie wychodziło.
Nie wiem, czy rano nie ma weny, czy po prostu chciałam pisać na siłę. Teraz potrzebuję napisać, więc piszę..
Wczoraj nic ciekawego się nie działo, oprócz tego, że włączyli wodę (;
Cały dzień spędziłam w Tczewie i dobrze, najlepiej!
Budzę się dzisiaj rano, patrzę na zegarek: 10! ZASPAŁAM! Nie zdążyłam na autobus. Myślę sobie: Mama mnie nie obudziła? Co jest? Wchodzę na fejsbuka, pełno ludzi. W końcu ogarnęłam, że mam ferie, hahaha.
...i zaczęłam się śmiać :)
Chyba chcę już iść do szkoły. Ferie są fajne, ale tylko jak jestem w górach. :*
Lubię lenistwo, ale jak nie mam co robić i bez sensu snuję się po domu to jestem aż zmęczona tym wolnym.
Dzisiaj ogarnęłam, że jeszcze tylko: lutyyy, który zleci szybko, bo idziemy do szkoły w połowie!, marzec, kwiecień, maj, czerwiec.. i koniec szkoły.
Z jednej strony cieszę się, a z drugiej jest mi cholernie przykro, że będę musiała żegnać się z tymi kochanymi ludźmi! Z niektórymi pewnie już nigdy się nie zobaczę. :(
Strasznie nie lubię pożegnań, ale to chyba jak każdy..
Każdy z nas pójdzie w inną stronę, do nowych ludzi, w inne otoczenie. I z biegiem czasu, jestem pewna, zapomnimy w ogóle, że się znaliśmy. I to jest właśnie chore w tym naszym życiu.
Nie wiadomo ile chwil byśmy przeżyli ze sobą i tak po jakimś czasie zapomnimy o swoim istnieniu.
Jakoś mnie tak naszło na rozmyślenia.
Zbliżają się walentynki! Pewnie jest fajnie, jak ma się z kim je spędzić. :)
Więc kończąc tą smętną notkę, wszystkiego najlepszego zakochanym :*
a to tak nastrojowo:
everything I do, I do it for YOU <3
Trzymajcie się :*
Nie wiem, czy rano nie ma weny, czy po prostu chciałam pisać na siłę. Teraz potrzebuję napisać, więc piszę..
Wczoraj nic ciekawego się nie działo, oprócz tego, że włączyli wodę (;
Cały dzień spędziłam w Tczewie i dobrze, najlepiej!
Budzę się dzisiaj rano, patrzę na zegarek: 10! ZASPAŁAM! Nie zdążyłam na autobus. Myślę sobie: Mama mnie nie obudziła? Co jest? Wchodzę na fejsbuka, pełno ludzi. W końcu ogarnęłam, że mam ferie, hahaha.
...i zaczęłam się śmiać :)
Chyba chcę już iść do szkoły. Ferie są fajne, ale tylko jak jestem w górach. :*
Lubię lenistwo, ale jak nie mam co robić i bez sensu snuję się po domu to jestem aż zmęczona tym wolnym.
Dzisiaj ogarnęłam, że jeszcze tylko: lutyyy, który zleci szybko, bo idziemy do szkoły w połowie!, marzec, kwiecień, maj, czerwiec.. i koniec szkoły.
Z jednej strony cieszę się, a z drugiej jest mi cholernie przykro, że będę musiała żegnać się z tymi kochanymi ludźmi! Z niektórymi pewnie już nigdy się nie zobaczę. :(
Strasznie nie lubię pożegnań, ale to chyba jak każdy..
Każdy z nas pójdzie w inną stronę, do nowych ludzi, w inne otoczenie. I z biegiem czasu, jestem pewna, zapomnimy w ogóle, że się znaliśmy. I to jest właśnie chore w tym naszym życiu.
Nie wiadomo ile chwil byśmy przeżyli ze sobą i tak po jakimś czasie zapomnimy o swoim istnieniu.
Jakoś mnie tak naszło na rozmyślenia.
Zbliżają się walentynki! Pewnie jest fajnie, jak ma się z kim je spędzić. :)
Więc kończąc tą smętną notkę, wszystkiego najlepszego zakochanym :*
a to tak nastrojowo:
everything I do, I do it for YOU <3
Trzymajcie się :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)